kasta.news, sędziowie

Wacław Orłowicz : „Moje dziecko o mało co nie umarło a Waluś z sądu w Stargardzie drwiła z nas i szydziła przez całą rozprawę. Ta baba powinna się leczyć”

O tym jakim zdemoralizowanym i obrzydliwym człowiekiem jest Halina Waluś z domu Wołkow, pseudonim „Gorzelnia” wiedzą w Stargardzie i okolicach wszyscy. Alkoholiczka ta, kierująca samochodem pod wpływem alkoholu i chowająca się za immunitetem zniszczyła zdrowie i życie setek osób. Jako osoba od lat lecząca się psychiatrycznie jest niebezpieczna dla otoczenia i winna zostać zamknięta już dawno w zakładzie psychiatrycznym. Tymczasem zamiast przypięta pasami do twardej pryczy w pokoju bez klamek pokutować za swą działalność przestępczą, nadal prześladuje swoje ofiary za pieniądze podatników.

Wacław Orłowicz
Wacław Orłowicz

O absurdalnych i oderwanych od jakichkolwiek realiów pseudo wyroków wydawanych przez Walusiową, twierdząca, iż jest „wysokim sądem” pisaliśmy na naszym portalu wielokrotnie. Dziś przybliżymy Czytelnikom bulwersującą sprawę 2,5 letniego dziecka poparzonego środkiem do udrażniania rur.

Do wypadku doszło w Stargardzie Szczecińskim. 2,5-letni Adrian przyszedł z rodzicami do sklepu Netto. Gdy ci spuścili go z oka, zdjął z półki butelkę z preparatem do udrażniania rur „Kret„, odkręcił zakrętkę i połknął kilka granulek. W ciężkim stanie trafił do szpitala. Miał poparzony przełyk, żołądek i gardło. Zrozpaczeni rodzice powiadomili prokuraturę. Ta trzykrotnie odmawiała zajęcia się sprawą. Zażalenie na ten fakt wywiódł ojciec pokrzywdzonego dziecka.

Teraz mówi wysoki sąd, proszę milczeć”

– Pierwszym szokiem dla mnie było to, że prokuratorzy traktowali mnie jak przestępcę. Czułem ogólną niechęć do swojej osoby. Prokuratura Rejonowa w Stargardzie słynie z tego, że z ofiar robi przestępców, natomiast dla prawdziwych bandytów jest nad wyraz czuła i wyrozumiała. Wesołowski, Iwanicka- Żwańska, Polańska, Dobosz- Chrobak czy Paździurko działali jak mafia. Prawdziwego szoku doznałem jednak w sądzie, gdy rozpatrywane było nasze zażalenie na umorzenie postępowania. Halina Waluś, która je rozpoznawała miała wręcz pianę na pysku. Zastanawiałem się, czy ona jest trzeźwa. Bełkotała coś pod nosem, nie rozumiałem co mówi. Kiedy próbowałem dojść do głosu wydarła się na mnie z całej siły. „Teraz mówi wysoki sąd, proszę milczeć”. Próbowałem gdzieś znaleźć ten „wysoki sąd”, bo widziałem jedynie przed sobą mocno zmęczoną oparami alkoholu dnia wcześniejszego, sfrustrowaną podstarzałą babę o słusznej wadze, która niepowodzenia życiowe i opinię psychopatki odbija sobie wyżywając się na pokrzywdzonych. Waluś w zasadzie prowadziła monolog przez dobre pół godziny. Na koniec uznała, że działania prokuratury w Stargardzie są słuszne, winnych poparzenia mojego dziecka nie ma – mówi ojciec.

Rodzice Adriana wzięli sprawy w swoje ręce i wywalczyli 100.000 zł odszkodowania

Przerażeni postawą pseudo sędzi Haliny Waluś rodzice wystąpili na drogę postępowania sądowego w Szczecinie, na drodze cywilnej. Sąd apelacyjny w Szczecinie podtrzymał w wcześniejszą decyzję tamtejszego sądu okręgowego o przyznaniu w procesie cywilnym 100 tys. zł zadośćuczynienia rodzicom dziecka, które poparzyło się środkiem do udrażniania rur Kret. Od wyroku odwoływały się obie strony. Obecny wyrok jest prawomocny, przysługuje od niego jedynie kasacja. Jak poinformował rzecznik SA Janusz Jaromin, sąd nie podzielił żadnych zarzutów strony pozwanej, czyli producenta środka. Uznał, że producent ponosi winę za to, że opakowanie produktu było bez należytego zabezpieczenia. Wprawdzie butelka miała tzw. bezpieczną nakrętkę, jednak w tym konkretnym przypadku możliwe było jej szybkie otwarcie nawet przez bardzo małe dziecko – podkreślił sąd. Sąd uwzględnił zażalenie powoda i zmienił wyrok co do terminu naliczania odsetek od zasądzonej kwoty. Mają one być liczone od momentu wręczenia pozwu, a nie od daty wyroku w sądzie okręgowym, czyli blisko dwa lata dłużej – poinformował Jaromin.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.