absurdy sądowe, kasta.news, sędziowie

Postawiła się byłemu pracodawcy, przestępcy w togach z Krakowa pozbawili ją zdrowia i majątku życia

sąd okręgowy w Krakowie
sąd okręgowy w Krakowie

Celem spisku byłego pracodawcy Pani Izabeli, oraz wspierającego jego działania sądu w Krakowie było całkowite wyeliminowanie niewygodnej kobiety z przestrzeni publicznej, pozbawienie jej środków do życia, kradzież majątku metodą na „zadośćuczynienie”, osadzenie w szpitalu psychiatrycznym, a wręcz doprowadzenie do targnięcia się na swoje życie. Tak zwani sędziowie doprowadzili swą przestępczą działalnością naszą Czytelniczkę, zamożną, przebojową, zaradną życiowo kobietę na skraj załamania psychicznego oraz do bankructwa. Togowi gangsterzy w pelerynach, podobnie jak były pracodawca – spółka SEMA-PRINT – do dziś nie ponieśli żadnej odpowiedzialności za swą przestępczą działalność.

Przez prawie osiem lat, od początku 2006 roku, nasza Czytelniczka Pani Izabela pracowała w krakowskiej firmie zajmującej się produkcją odzieży reklamowej. Rekrutację przeprowadzała firma Sedlak & Sedlak.

– Do moich obowiązków należało pozyskiwanie oraz kompleksowa obsługa klientów, począwszy od przygotowania oferty handlowej, poprzez wszystkie etapy realizacji przyjętego zamówienia, a następnie obsługa po sprzedażowa. Wprowadzałam do bazy klientów, największe koncerny, takie jak: Coca-Cola, Pepsico Internationale, Unilever, Grupa Danone, Grupa Żywiec , Żywiec Zdrój, Loreal, Charterhouse, Philip Morris, Olender Press, Alter Art, Otto Kern, Monkey Boarding i wiele innych. – mówi w rozmowie z nami Pani Izabela.

Z racji jej wykształcenia, jako technolog odzieży, Pani Iza znalazła możliwość wykorzystania swojej wiedzy, umiejętności i kontaktów sprzed lat, by wykazać się proponując klientom niestandardowe rozwiązania dotyczące: kroju, dodatków, fasonów, sposobu szycia, a nawet organizacji produkcji w momentach, gdy produkcja nie była w stanie wywiązać się z realizacji przyjętych zamówień.

-Dzięki tym umiejętnościom, jak i szybkości działania wygrałam międzynarodowy przetarg na produkcję odzieży na Euro2012 na wszystkie stadiony i wszystkie aktywności dla firmy Coca Cola jednego z komplementarnych sponsorów mistrzostw. Klient wysłał mi maila z opisem całego przedsięwzięcia i złożył prośbę bym przez czas przygotowań ( ok. półtora roku) zajmowała się tylko nimi ze względu na wagę wydarzenia. (zysk z zamówień opiewał na kwotę powyżej 1 000 000 mln zł ). Do tej pory utrzymuję kontakt z osobami z którymi współpracowałam przy tym prestiżowym projekcie. Nie mogłam sobie na to pozwolić na zajmowanie się tylko tym projektem z uwagi na inne ważne projekty oraz fakt, że mój szef po przeczytaniu maila powiedział: ,,to niech Ci zapłaci Coca-Cola”. Zapłaciła firmie.

SEMA-PRINT. Dramatyczne wspomnienia Pani Izabeli

-Byłam product managerem, który współpracował w tym okresie z grafikami kilku dużych agencji reklamowych odpowiedzialnych za graficzną stronę wydarzenia, z dyrektorami odpowiedzialnymi za stadiony w Polsce i na Ukrainie, z osobami decyzyjnymi. Pracowałam kiedy czas się kurczył po dwadzieścia godzin na dobę nigdy nie narzekając na nadmiar pracy. Byłam częścią projektu. Osoby zaangażowane przemieszczały się pomiędzy państwami, gdzie ze względu na zmianę strefy czasowej pracowały kiedy inni spali, starałam się dostosować tak by nikt zaczął odczuwać stresu, byłam zawsze gotowa do pracy. Miałam satysfakcję z dobrze wykonanej pracy dla swojego klienta i pomimo iż byłam tylko puzzlem w całej układance, jednak jak bardzo istotnym. Stawałam na głowie kiedy firma zawaliła część realizacji. Wszystkie naklejki na woreczkach były z logo i datą Euro 2012, koszulki dla vip ów ze złym wykończeniem obszycia dekoltu, migrujący kolor z kurtek dla dyrektorów… Udało się.

Moje dodatkowe umiejętności jak również fakt iż byłam niezależna w swojej pracy nie był w żaden sposób gratyfikowany, pozwalał mi natomiast na zdobycie wielu zamówień i narzuceniu wysokiej marży i na znaczne sumy przez zastosowanie niestandardowych rozwiązań. ( np. dla Grupy Żywiec produkcja koszulek 50 000 sztuk wartość zamówienia ok. 500 tys.)

Byłam pracownikiem który generował najwyższe obroty oraz zyski dla firmy. Wypracowywałam zysk dla firmy taki jak trzech pracowników, nie wspominając o zlecaniu na zewnątrz produkcji ( znajoma ma dużą szwalnie, były pracodawca korzysta z jej usług nadal). Dzięki mnie zmieniły się standardypracy. Stawałam w obronie osób mobbingowanych, co nie było dobrze postrzegane. Z uwagi na coraz częściej powtarzające się nie nieuczciwe działania pracodawcy, w postaci nie rzetelnego rozliczania prowizji lub bezpodstawnego odbierania klientów, postanowiłam rozwiązaćstosunek prawny łączący mnie z firmą (od tego dnia weszła w życie umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy, którą należy rozpatrywać łącznie z umową o pracę podpisaną w formie aneksu opartą na Kodeksie Pracy art. 101 § 1-3). Umowa o zakazie Konkurencji została sporządzona w sposób nie zgodny z Kodeksem Pracy ani. Głównym zamiarem tej umowy było, zastraszenie wszystkich handlowców i zakazanie pracy w jakiejkolwiek innej firmie oraz branży.

Nie mogłabym pracować w wyuczonym zawodzie, ani jakimkolwiek innym który mógłby wywołać u byłego pracodawcy poczucie strachu związanego z faktem iż mogła bym współpracować z tymi klientami nadal na jakiejkolwiek płaszczyźnie. Dowodem, że taki był zamiar jest pozew złożony przeciw mnie, który nie miał podstawy prawnej do jego dochodzenia przed sądem. Za powstrzymywanie się od wykorzystania szczególnie ważnych informacji, a nie działań konkurencyjnych, czyli takich przez które były pracodawca poniósł by szkodę (powinny być to poufne informacje, których w tej firmie nie posiadłam) pracodawca zawarł zapis, że mógłby żądać kary umownej za każdy punkt naruszenia w wysokości 10 tys. zł.

W zamian, miałam otrzymywać odszkodowanie w wysokości 25% otrzymywanego wynagrodzenia jakie otrzymywałam przez okres 3 lat ( pensja+ prowizje i dodatki do pensji). Otrzymana pierwsza rata odszkodowania (za okres od 2 grudnia do 10 grudnia 2013 roku) była w kwocie 148 zł (pięciokrotnie zaniżona)… Były pracodawca przy wyliczaniu odszkodowania wziął pod uwagę tylko pensję podstawową w wysokości 2 tys. złotych, podczas gdy moje średnie zarobki w okresie trzech lat przed rozwiązaniem umowy opiewały na kwoty 7- 8 tys. netto ( posiadam trzy zaświadczenia o zarobkach wystawione przez zakład pracy, mail z targetami od właściciela, dodatkową premie w wysokości 10 tys. zł wykorzystaną na pokrycie wakacji, mam potwierdzenie wpłaty przez firmę, mam tabelę obrotów poszczególnych handlowców, zamówienia głównych klientów z programu księgowego). Zgodnie z art 101 § 2 w razie niewywiązania się pracodawcy z obowiązku wypłaty odszkodowania, zakaz przestaje obowiązywać pracownika natomiast pracodawca musi dalej płacić odszkodowanie bo do tego się zobowiązał…

Każdy z przedstawicieli firmy miał inny target do wykonania, ja miałam najwyższy, co jest w rozumieniu prawa pracy nierównym traktowaniem w zatrudnieniu i świadczy o dyskryminacji. Tak było również z nagrodami. Ja wypracowywałam w ciągu roku zysk na poziomie 700 tys. zł na czysto, obrót wynosił około 3,5 miliona złotych. Nagrody dla niektórych osób były taka same przy wypracowaniu zysku 500 tysięcy zł jak dla mnie z 700 tysiącami zysku. Jako jedyny pracownik otrzymałam dyplom Gepardy Biznesu – za szczególny wkład w rozwój firmy. Mam potwierdzenie płatności za wczasy o wartości 10 tys. będące dodatkową formą premii za wykonanie wysokiego zysku rocznego. Podstawową pensję otrzymywałam co miesiąc przelewem na konto, natomiast prowizja wypłacana była kwartalnie w gotówce.

W 2011 roku zaciągnęłam kredyt hipoteczny, którego rata wynosiła 3500 zł, co było dodatkową motywacją do pracy (jestem jedynym kredytobiorcą). Bardzo lubiłam swoją pracę, natomiast mobbing, który jest tam na porządku dziennym, komentarze pod moim adresem, zazdrosne żony (które nie były zatrudnione w spółce jawnej, w trakcie zatrudnienia sp. jawna zmieniła status na sp. zoo. sp. komandytowa czego żaden z sędziów nie wziął pod uwagę) Pracownice, które nie wiedziały jak ja to robię, że mam największe zyski, nie wiedzące czym są kompetencje miękkie, stosowały mobbing i to wszystko powodowało, że praca stała się psychicznie nie do wytrzymania.

Mobbing dotykał i innych pracowników. Podam przykład – kiedy do pracy przyjęci zostali nowi pracownicy do oddziału w Warszawie, jeden z szefów zapytał czy mogłabym z nimi przeprowadzić szkolenie? Oczywiście nie było problemu. Osoba która była kierownikiem oddziału warszawskiego, a która nie przeszła nawet szkolenia uczącego zarządzania personelem, również stosowała mobbing podsłuchując pracowników ( włączony na nagrywanie dyktafon lub telefon) i komentując ich działania. Kiedy to zobaczyłam jak to, że te osoby są zestresowane zadzwoniłam do jednego z właścicieli (to jeden z trzech wspólników) i powiedziałam, że jest to nie normalne i kto na to w firmie pozwala? Zreflektował się na moment… Niestety innemu szefowi podobała się postawa koleżanki. Po jakimś czasie koledzy złożyli sprawę o mobbing, wiem tylko, że dogadali się pozasądowo i odeszli z firmy.

Należne mi odszkodowanie, które zakładają umowy lojalnościowe, uwzględniają prowizję oraz inne dodatki do pensji nigdy nie zostało mi wypłacone. Podczas podpisywania aneksu do umowy o pracę w 2008 roku, omawiając jej poszczególne zapisy, informowana byłam, iż wysokość 25 procentowego odszkodowania naliczana będzie od całości otrzymywanego wynagrodzenia i nie ma znaczenia wypłacana prowizja w formie gotówkowej, ponieważ jasno precyzuje to Kodeks Pracy.
Pierwsza rata odszkodowania za okres 2- 10 grudnia była w wysokości…148 zł. Przez cztery następne miesiące były pracodawca wypłacał mi po 575 zł, po czym zaprzestał wypłacania jakiegokolwiek odszkodowania. Wg. prawidłowo wyliczonego odszkodowania powinnam otrzymać ok. 2500 zł x 36 miesięcy tj. 90 000 tys. zł a nie 20,700 zł. z czego otrzymałam ok. 3 tys. Podczas wizyty w PIP potrzymałam informację, że sąd zdecyduje i że do wyliczenia wysokości należnego odszkodowania jak również składek do ZUS zostanie powołany na tą okoliczność biegły. Tak też się nie stało. Mój były pracodawca wypłacając pięciokrotnie zaniżoną ratę odszkodowania, naruszył warunki umowy uchylając się od poprawnego wyliczenia rat odszkodowania, czym jednoznacznie nie wywiązał się ze swojej części umowy naruszając tym samym art 101 § 2, zwolnił mnie z obowiązku dotrzymania mojej części umowy.

Jak stanowi Kodeks Pracy, na pracodawcy ciąży obowiązek wypłaty należnego odszkodowania i musi go nadal płacić, bo do tego zobowiązał się w umowie. Umowa o zakazie konkurencji dotyczy pracowników, którzy mają dostęp do poufnych informacji, których ujawnienie mogło by narazić pracodawcę na szkodę, a jeśli to nastąpi będzie mógł pociągnąć pracownika do odpowiedzialności. Nie miałam żadnych poufnych informacji, jak również nie zdobyłam żadnej wiedzy poza tą którą posiadałam przed zatrudnieniem, a do której najwidoczniej były szef rościł sobie prawo.

-Procesy były cztery. Naiwnie wierząc adwokatom, którzy dopuścili się fałszowania pełnomocnictw i dokumentów, czekałam na sprawiedliwość… Były to złudne nadzieje. Co więcej. Były pracodawca wystąpił z pozwem drugi raz o to samo roszczenie, którego nie udało mu się rozstrzygnąć na swoją korzyść w pierwszym pozwie. Powagą rzeczy osądzonych, co już raz zostało osądzone (rozstrzygnięte) przez sąd drugi raz nie można orzekać. Była to kolejna próba wyłudzenia nienależnych pieniędzy w wysokości 25 tys zł. Podczas kilku prób ugody, których podpisanie było by jednoznaczne z dalszym podpisaniem umowy o zakazie konkurencji, ale na zasadach Kodeksu Cywilnego, poza dołączoną listą firm z którymi miałabym zabroniony kontakt, był tam zapis, iż nie doniosę o przestępstwach związanych z nieopodatkowaniu prowizji wypłacanych pracownikom organów kontrolnych, co okazała się już po moim odejściu z firmy ( chodziło o PIP, ZUS, US, policję skarbową). Były pracodawca nigdy nie zamierzał wywiązać się z wypłaty rat należnego odszkodowania i rezygnując z dalszego ich wypłacania sam się wyłączył z umowy co jest niezgodne z KP. Potwierdził to, zeznając przed Sądem w pierwszej sprawie wytoczonej przeciwko mnie twierdząc, że byłam najgorszym pracownikiem, że nigdy nie osiągnęłam planu sprzedażowego uprawniającego mnie do otrzymania prowizji ( posiadam dowody świadczące o składaniu fałszywych zeznań na tą okoliczność, nagranie audio video podczas którego przyznał się do wypłacanych prowizji, do otrzymania wczasów, a nawet do tego iż to on zrealizował jedno z zamówień o które mnie pozwał).

Były pracodawca złożył pierwszy pozew na kwotę 33 tys. zł. o odszkodowanie za rzekome złamanie przeze mnie zakazu konkurencji. Pozew był o..”usiłowanie pozyskania zlecenia” . Były tam wymienione trzy naruszenia i za każde z nich miałam zapłacić 10 tys. (,,Usiłowanie ” jest terminem który istnieje tylko w pojęciu kodeksu karnego). Nie można przez próbę pozyskania zamówienia lub próbę kontaktu z jakąkolwiek firmą wyrządzić komuś szkody, sąd jednak się tym nie zajął. W pozwie była realizacja zamówienia i dwie próby pozyskania zlecenia. Jedna z nich dla Fundacji, która nie była nawet klientem firmy, a sąd apelacyjny w swoim wywodzie podczas rozprawy w wyroku ustnym posunął się do stwierdzenia: ,, już sama próba nawiązania kontaktu, była złamaniem zakazu konkurencji”. Czy to godne zawodu zaufania publicznego jaką jest funkcja Sędziego Sądu Powszechnego?

W uzasadnieniu pisemnym już tego nie ma, że sama próba kontaktu była złamaniem umowy. Czyli pracodawca rościł sobie prawo do zakazania mi jakiegokolwiek kontaktu z potencjalnym jego klientem który może stać się nim w przyszłości. Sąd apelacyjny podtrzymał część wyroku sądu pierwszej instancji orzekając ponad żądanie powództwa, co jest sprzeczne z Kodeksem Postępowania Cywilnego. Nie słyszałam żeby podczas spraw pomiędzy tymi samymi stronami doszło do złamania art. 379 KPC w każdym jego punkcie. We wszystkich czterech postępowaniach, plus dodatkowe które powstały w międzyczasie i które dziwnie się zmieniały, łącznie ze zmianą dokumentów, podmienianiem akt spraw, fałszowaniem całych akt. Trzy razy przez przypadek orzekał jeden (dyspozycyjny) sędzia. Pomimo pierwotnie przydzielonych sędziów, dokonywano licznych zmian, aby w konsekwencji przydzielić tego samego stronniczego sędziego, który kieruje na kilka różnych mediacji te same strony postępowania, także w postępowaniu uproszczonym.

wyrok SO w Krakowie

W całym przedsięwzięciu uczestniczyły osoby, które działały w zorganizowanej grupie, a ich działania nie były przypadkowe, były skierowane przeciwko mnie i można je traktować jako czyny nieuczciwej konkurencji i jako czyny stypizowane mające swoje podstawy w Kodeksie Karnym. Nic nie zostało przeprowadzone zgodnie z prawem. Pogłębiając swoją wiedzę prawniczą przez ostatnie lata izolacji, odnaleźliśmy z mężem zapisy które pozwalają nam twierdzić iż podczas mojej pracy doszło do ciężkich nadużyć pracowniczych ze strony mojego byłego pracodawcy. ( mobbing, nierówne traktowanie w zatrudnieniu, dyskryminacja, nieodprowadzanie do ZUS i US odpowiedniej wysokości składek oraz podatków) Były pracodawca jako dowód wraz z pierwszym pozwem przedstawił sprawozdanie oraz płytę z czynności detektywistycznych (wynajął firmę detektywistyczną, faktycznie były to obce osoby, nie detektywi), pozyskane również w sposób bezprawny moje prywatne bilingi z okresu, kiedy jeszcze pracowałam w firmie, jako dowód świadczący o tym, iż wykonuję działalność konkurencyjną. Są to pomówienia i konfabulacje zmierzające do zniszczenia mojego życia. W umowie o zakazie konkurencji podczas i po ustaniu stosunku pracy są zapisy , iż nie mogę pracować na własny rachunek, pośrednio lub bezpośrednio, obejmować stanowisk w firmach, nabywać akcji, pracować jako pośrednik. Takie warunki są wpisywane przy umowie o zakazie konkurencji pomiędzy wspólnikami spółek handlowych, co określa KSH ( Kodeks Spółek Handlowych). Dzwoniłam do UOKIK , gdzie otrzymałam informację, iż pracodawca może tylko i wyłącznie żądać odszkodowania na podstawie Kodeksu Pracy a konkretnie art. 101 KP, natomiast pozostałe zapisy umowy ( tzw. abuzywne czyli niedozwolone) są nieważne. Skoro tak, to dlaczego były respektowane przez sądy ?

Na podstawie tych bezprawnych zapisów przy współpracy z adwokatami i sędziami realizował swoje cele ( art.190 kk, 286 kk). Na podstawie tych bezprawnych zapisów oraz działań grupy zostało zasądzone mi odszkodowanie za złamanie zakazu konkurencji na rzecz byłego pracodawcy do którego nie doszło. Jedynym dowodem a zarazem jedynym świadkiem był człowiek, który uknuł cały spisek razem z byłym pracodawcą aby mnie wykluczyć z rynku pracy oraz pozbyć się mnie jako konkurencji, gdyż w ich mniemaniu byłam dla nich bardzo dużym zagrożeniem. Świadek oraz były pracodawca zeznając w każdym procesie w istotnych kwestiach każdorazowo zmieniają zeznania w zależności od potrzeb procesu. Materiał może posłużyć do stworzenia szkoleń dotyczących osobowości ludzi którzy nienawidzą siebie i innych.
Żona świadka potwierdziła mi w rozmowie telefonicznej, że to on wynajął obcych ludzi by wtargnęli do mojego prywatnego domu, podszywając się pod kogoś innego, lustrowali, nagrywani kilkukrotnie mnie oraz moją rodzinę. Przekazała mi informację iż człowiek ten wiele lat temu porywał ludzi dla okupu i siedział w więzieniu w Gorzowie Wielkopolskim. Ponieważ wystawiliśmy dom na sprzedaż, świadek wykorzystując ten fakt nakłonił jakiś obcych ludzi, którzy pod pretekstem kupna nieruchomości, weszli i nagrywali nas bez naszej wiedzy i bez naszego pozwolenia co jest niezgodne z prawem i z ustawą o usługach detektywistycznych. Pierwsza wizyta pseudo detektywa w naszym domu miała miejsce 8 marca 2014 roku. Były pracodawca podczas pierwszych zeznań przyznał, iż o wszystkim czyli o tym, że prowadzę działalność konkurencyjną łamiąc tym samym warunki umowy, dowiedział się na początku roku, styczeń, luty.

Sam także nie do końca miał wiedzę jaką usługę zlecił firmie detektywistycznej. Skoro taką wiedzę pozyskał właśnie wtedy, to w jakim celu miałby wynajmować firmę detektywistyczną i ponosić dodatkowe, spore koszty? Końcowe sprawozdanie z czynności detektywistycznych zawierało dwa punkty całkowicie odmienne do wniesionych roszczeń. Zawierały zapis: czy prowadzi sprzedaż wysyłkową towarów reklamowych oraz jakie posiada kontakty osobiste…

2 komentarzy dla “Postawiła się byłemu pracodawcy, przestępcy w togach z Krakowa pozbawili ją zdrowia i majątku życia

  1. Redaktor widze, staje na głowie, żeby mu ekstradycje z DE zrobili za „nękanie w prasie” 😀 Naczelny Antytogowiec RP 😀

  2. K….a mać. Jak długo jeszcze ci bandyci czarnymi pelerynami zakryci będą niszczyć Polaków. Jak długo to bolszewickie pokłosie będzie się pastwić nad niewinnymi Polakami. Trzeba Narodowi Polskiemu coś z tym zrobic, bo pod pelerynami to już nie są ludzie, to jakieś bezduszne stwory zaprogramowane na łapówy. To bestie z hororów a chciwe i przy tym tępe, nie znajace wogóle prawa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *