absurdy sądowe, kasta.news, sędziowie

Agnieszka Trytek-Błaszak z sądu w Świnoujściu zniszczyła im zdrowie i życie, czyniąc z nich bezdomnych

Sędzia Sądu Rejonowego w Świnoujściu Agnieszka Trytek-Błaszak, na podstawie sfabrykowanych, fałszywych dowodów i sfałszowanego protokołu rozprawy, z którego usunęła zeznania powoda, wydała wyrok eksmisyjny (IC 697/17) dla rodziny ze Świnoujścia, nadając tak sfałszowanemu i nieprawomocnemu wyrokowi rygor natychmiastowej wykonalności. Na podstawie tego wyroku, komornik sądowy przy sądzie rejonowym w Świnoujściu – Rafał Jagiełło, wszczął postępowanie egzekucyjne (II Km 22/21), wbrew art. 15 zzu ustawy covidowej z dnia 2 marca 2020 r., kierując wobec swoich ofiar groźby przymusowej eksmisji, jeśli nie wyprowadzimy się w ciągu 14 dni, tj. do 3 marca 2021 r. Doszło więc do popełnienia przestępstwa z art. 190 par 1 kk, art. 231 par 1 kk, art. 191 par 1 par 2 kk.

Agnieszka Trytek-Błaszak
Sad Rejonowy w Swinoujsciu

– Polska to getto, gdzie nie ma do kogo zwrócić się o pomoc, a ofiary tego obozu nie mają żadnych praw ludzkich. Na skutek tego bezprawia stoimy obecnie na skraju śmierci. Zdegenerowani sędziowie w Świnoujściu usiłują obecnie nadużyciem uprawnień doprowadzić do śmierci moją rodzinę – tak dramatycznie rozpoczyna się rozmowa z naszym Czytelnikiem, Panem Ryszardem ze Świnoujście.

– Jesteśmy rodziną z Krakowa, zajmującą się prehistorią życia na Ziemi. W 2001 roku powołaliśmy do życia fundację i mieliśmy zamiar zrealizować projekt społeczny parku prehistorii – naszego wielkiego życiowego marzenia. Chcieliśmy dać ludziom wiele radości, ale również godnie opłacaną pracę. W 2008 roku, padliśmy ofiarą przestępczego procederu, patologii, z jaką nie mieliśmy do tej pory do czynienia – oszustwa przy wynajmie mieszkania, co miało dla nas dramatyczne życiowe skutki, a dalsze ciągi zdarzeń, które nas spotkały i trwają nadal, można jedynie przyrównać do jakiegoś sennego koszmaru – mówi Pan Ryszard.

Osoby, od których bohaterzy naszej publikacji najmowali mieszkanie w Krakowie w 2008 r., nie opłacały czynszu do spółdzielni mieszkaniowej, co doprowadził do groźby odcięcia naszym bohaterom mediów (ogrzewania i wody). -Pomimo naszych próśb, osoby te odmawiały regulowania zaległości. Aby więc nie doszło do odcięcia mediów, zaczęliśmy opłacać czynsz do spółdzielni za te osoby, jednocześnie informując je, że wstrzymujemy opłaty za wynajem dla nich, dopóki nie będą regulować płatności.

Jak się później okazało, trafiliśmy na skrajną patologię, zwykłych bandytów. W odpowiedzi na nasze prośby, osobnicy ci dokonali napadu na mieszkanie w marcu 2009 r. Podczas naszego pobytu w mieszkaniu, w obecności policji, która umożliwiała popełnianie przestępstwa naruszenia miru domowego oraz stworzenia zagrożenia dla zdrowia i życia, wyrwali drzwi wejściowe do mieszkania, a następnie wszystkie drzwi i okna w mieszkaniu. Ten napad miał miejsce w porze zimowej (luty), kiedy na zewnątrz był mróz. Moja narzeczona miała wtedy grypę i wysoką gorączkę. Wezwana przez nas po raz kolejny policja nie zrobiła nic w celu udaremnienia przestępstwa, zatrzymania oraz ścigania sprawców, pomimo, że bandyci grozili nam śmiercią.

Policja pomogła sprawcom w popełnieniu przestępstwa.

– Policja pozostawiła nas bez jakiejkolwiek pomocy, z wyrwanymi drzwiami wejściowymi i oknami w mieszkaniu, na mrozie. Nie udzielono nam żadnej ochrony. Baliśmy się, że bandyci ci wrócą i spełnią swoje groźby. Podjęliśmy więc decyzję spakowania się w ciągu jednej nocy (mieliśmy w mieszkaniu nasz cały dobytek i wyposażenie mieszkania) i wyjazdu do osoby, która zadeklarowała udzielenie nam pomocy w Bytomiu (w innym mieście, w środku zimy). Z samego jednak rana, bandyci ci wrócili, już w trakcie załadunku naszego mienia na samochód. Usiłowali wyłudzić od kierowcy firmy przewozowej, adres pod który udajemy się. Nie otrzymawszy adresu, grozili kierowcy, że będą nas śledzić (przyjechali pod dom kilkoma samochodami). Wezwana przez nas po raz kolejny policja w celu uniemożliwienia tym bandytom śledzenia nas, zachowywała się tak, jakby dobrze znała bandytów – policjanci rozmawiali z nimi i śmiali się, zamiast ich aresztować, po popelnieniu przestępstwa. Mieliśmy wrażenie, że bandyci ci działają w poczuciu całkowitej bezkarności. W trakcie naszego odjazdu, grozili nam, w obecności policji, że znajdą nas. Policja umożliwiła tym bandytom, wymuszenie na nas opuszczenie naszego rodzinnego miasta Krakowa z całym dobytkiem, w środku zimy, w czasie kiedy moja narzeczona z powodu gorączki, ledwo trzymała się na nogach

Trudno opisać dramat, jaki przeżywał

Wyjechaliśmy w trybie natychmiastowym z Krakowa, z całym dobytkiem do Bytomia, do mieszkania osoby, która udzieliła nam schronienia. Byliśmy zmuszeni do przebywania w 3 osoby w jednym pokoju 8 m2 przez wiele miesięcy. Spaliśmy na podłodze. Cały czas pisałem do prokuratury w Krakowie o wszczęcie śledztwa i umożliwienie nam bezpiecznego powrotu do Krakowa. Bez żadnego odzewu. Nikogo nie obchodziła nasza dramatyczna sytuacja.

Moja narzeczona popadła w ciężki stan depresji

-Po kilku  miesiącach pobytu w Bytomiu i oczekiwaniu na jakąkolwiek decyzję prokuratury, bandyci z Krakowa znaleźli nas. Ani policja ani prokuratura w Krakowie nie były w stanie nam powiedzieć, w jaki sposób bandyci ci weszli w posiadanie naszego adresu pobytu. Zaczęli nękać nas telefonami (na numer telefonu osoby, która udzieliła nam schronienia) i grozić nam, że przyjadą do nas. Policja ani prokuratura nie reagowały na tą sytuację i ponownie nie udzielono nam żadnej pomocy ani ochrony. Prokuratury z Krakowa i Bytomia nie mogły podjąć decyzji co do swojej właściwości, nie zważając na nasz dramat.Widząc, że policja i prokuratura nie udzieli nam pomocy i nie zagwarantuje ochrony, podjąłem decyzję o ponownej przeprowadzce jak najdalej, w nadziei, że tam odnajdziemy chwilę spokoju i w końcu doczekamy się pomocy. Bałem się o moją narzeczoną, ze względu na jej stan zdrowia. Wyjechaliśmy do Świnoujścia. Ze względu na trudność w znalezieniu nieumeblowanego mieszkania (woziliśmy ze sobą cały dobytek), byliśmy zdani na jego poszukiwanie na odległość. Stan zdrowia mojej narzeczonej (cierpiącej już na ciężki stan depresji i pozostającej w rehabilitacji leczniczej) wymagał szczególnych warunków spokoju i ciszy.

Nie mogąc znaleźć wolnego nieumeblowanego mieszkania, przystaliśmy na propozycję, jak się później okazało, kolejnego oszusta, szczególnego zwyrodnialca i sadysty, oszusta chronionego przez sąd, prokuraturę i policję – prezesa firmy „Techagra” ze Świnoujścia – Wiesława Kota, obecnie właściciela nowego hotelu w Świnoujściu – West Baltic Resort, który zaproponował nam wynajęcie mieszkania na poddaszu w należącym do tej firmy budynku, gdzie zapewniano nas, że będzie mogła przebywać osoba w złym stanie zdrowia i prowadzić rehabilitację leczniczą na depresję.Nawet nie zdawaliśmy sobie jeszcze wtedy prawy, że czeka nas kolejny koszmar, również związany z wynajmem mieszkania.Po opłaceniu kosztów wynajmu, zaraz po przeprowadzce, okazało się, iż wydane nam pomieszczenie na strychu budynku nie jest lokalem mieszkalnym ale drewnianym pomieszczeniem gospodarczym, a w sąsiednim pomieszczeniu oddzielonym gipsową ścianką, prowadzona jest całodobowa działalność firmy pakującej m.in. wyroby szklane. Urząd Miasta Świnoujścia odmówił nam zameldowania w tym pomieszczeniu, gdyż nie wiedział nawet o jego istnieniu. Zdałem sobie sprawę, że padliśmy ofiarą kolejnego oszustwa – najbardziej podłego oszustwa jakie można było wyrządzić osobom w naszej sytuacji.

Opowiada Pan Ryszard, ofiara sądu rejonowego w Świnoujściu:

Prezes tej firmy (Wiesław Kot), a jak się później okazało człowiek reprezentujący rzadko spotykane zbydlęcenie ludzkie, ukrywał przed nami wszystkie okoliczności, które mogłyby odwieść nas od decyzji podpisania umowy wynajęcia pomieszczenia gospodarczego, czym w rzeczywistości wydany nam lokal był. Ukryto przed nami, iż pomieszczenie nigdy nie było dopuszczone do użytku mieszkalnego i nie nadawało się do takiego użytku, zwłaszcza, iż w pomieszczeniu obok prowadzono całodobową hałaśliwą działalność.

Oszust postawił nas jednak przed faktem dokonanym i naraził z pełną premedytacją  moją narzeczoną, jako osobę ciężko chorą na depresję, na niewyobrażalne cierpienia psychiczne i fizyczne.

Nie mieliśmy się gdzie przeprowadzić – uciec z piekła, jakie nam zgotowano. Nigdzie nie było mieszkania nieumeblowanego. Nasze żądania wydania nam lokalu zdatnego do użytku mieszkalnego pozostawały bez odpowiedzi. Nie spaliśmy całymi nocami przez kilka miesięcy. Byliśmy skrajnie wycieńczeni psychicznie i fizycznie. Nie tylko nie byliśmy w stanie odpocząć po tym  co nas spotkało w Krakowie i Bytomiu, ale rozpoczął się dla nas kolejny koszmar. Stan zdrowia mojej narzeczonej skrajnie się pogorszył i obawiałem się o jej życie. Ja natomiast nie byłem w stanie pisać projektu naukowego, który miał stanowić podstawy naszego przyszłego utrzymania i egzystencji. Nigdzie nie mogłem znaleźć doraźnej pracy. Zarejestrowałem się w Urzędzie Pracy, jako bezrobotny.

Wielokrotnie wzywaliśmy w porze nocnej policję, gdyż prowadzona za drewnianą ścianką firma wysyłkowa uniemożliwiała nam sen, co  stwarzało już zagrożenie dla życia (zwłaszcza mojej narzeczonej). Zamiast jednak pomocy, spotykaliśmy się ze strony funkcjonariuszy policji z dziwną agresją i groźbami, iż jeśli będziemy niepokoić ich kolegę „po fachu” (konkubent osoby prowadzącej firmę okazał się być wojskowym ze Świnoujścia), to powiedzą o tym „kolegom”. Po wezwaniu policji, osoby te były uprzedzane przez funkcjonariusza policji, iż jest wezwana do nich policja. Usuwały wtedy wszystkie dowody świadczące o prowadzeniu działalności w lokalu. My natomiast zaczęliśmy otrzymywać groźby, iż zostaniemy ukarani za bezzasadne wzywanie policji. Próbowano nas zastraszyć.

Stało się oczywiste, że zwyrodnialec, który wyłudził od nas podpisanie umowy najmu, znajduje się pod szczególną ochroną organów ścigania w Świnoujściu (jak się później okazało, także dwóch instancji sądowych).

Pomimo, iż dokonano na nas oszustwa, w sytuacji, gdy nie mieliśmy gdzie się przeprowadzić, a policja i prokuratura odmawiały udzielenia nam pomocy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia osoby chorej (mojej narzeczonej), opłaciłem oszustowi kolejny miesiąc pobytu w pomieszczeniu nie nadającym się  do przebywania, żądając wydania nam lokalu mieszkalnego. Jednocześnie zwróciłem się do wszystkich możliwych instytucji z prośbą o pomoc (policja, prokuratura, prezydent Świnoujścia, Rzecznik Praw Obywatelskich, Prezydent RP, Fundacja Helsińska, Rzecznik Praw Konsumenta), z których tylko ten ostatni nakazał oszustowi natychmiastowe wydanie lokalu zdatnego do użytku, co jednak nie odniosło żadnego skutku.

Jedyną możliwością obrony w tej tragicznej dla nas sytuacji (przebywając w zupełnie obcym nam mieście) i zmuszenia oszusta do wydania nam lokalu zdatnego do użytku, wydawał nam się sąd. Zmuszeni więc do przebywania w pomieszczeniu nam wydanym, wnieśliśmy powództwo o wydanie lokalu zdatnego do użytku (Sąd Okręgowy w Szczecinie – IC 826/10, IC 198/13). Myśleliśmy, że ten krok zmusi oszusta do wydania lokalu zdatnego do użytku, bo to było dla osoby chorej najważniejsze. Niestety, oszust nie tylko nie wydał nam innego lokalu ale sprawiał wrażenie, że całkowicie nie obawia się ani prokuratury ani sądu. Więcej, usiłował wyłudzić i dokonać wymuszenia od nas kolejnych opłat za przebywanie w wydanym nam niezdatnym do użytku pomieszczeniu, kierując wobec nas groźby o odcięciu dopływu prądu i eksmisji.

Groźba o odcięciu dopływu prądu do lokalu stwarzała bezpośrednie zagrożenie dla życia mojej narzeczonej, która nie tylko prowadziła rehabilitację na ciężki stan depresji, ale także chorowała na schorzenie woreczka żółciowego. Na skutek niewyobrażalnego stresu jaki przeżywaliśmy i braku snu, miała częste bardzo bolesne ataki kolki woreczka. Jako alergiczka, nie mogła przyjmować farmakologicznych środków przeciwbólowych i jedynym sposobem uśmierzania bólu podczas ataków było parzenie ziół i okłady brzucha gorącą poduszką elektryczną. W pomieszczeniu natomiast, w którym byliśmy zmuszeni przebywać, wszystko było zasilane wyłącznie energią elektryczną (z podgrzewaniem wody włącznie).

Moja narzeczona zamiast prowadzić rehabilitację leczniczą, była katowana psychicznie i fizycznie przez bandytę, pod ochroną prokuratury i policji. Prokuratura jak również sąd odmówiły nam nie tylko udzielenia pomocy ale również wszczęcia śledztwa wobec bandyty. Pozostawiono nas bez jakiejkolwiek pomocy, a bandycie dano wolną rękę bezkarności. Nie mogłem uwierzyć w to, co nas znowu spotkało.

Po skierowaniu wobec nas gróźb przez tego przestępcę, udałem się osobiście do prokuratora rejonowego w Świnoujściu – Wiesława Cetnera z żądaniem natychmiastowego udaremnienia przestępstwa i podjęcia ochrony osoby chorej przed zamiarem popełnienia wobec niej przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu. Prokurator powiedział mi wprost, że nie interesuje go to przestępstwo i nie zrobi nic aby je udaremnić. Dał mi wyraźnie do zrozumienia, że jest to zemsta za złożenie przeze mnie zawiadomienia do prokuratury na podległych prokuratorowi funkcjonariuszy policji, którzy prześladowali moją narzeczoną w miejscu pracy i niedopełniali  obowiązków w celu udaremnienia przestępstwa.

Przestępca pozostawał pod całkowitą ochroną prokuratury i sądu w Świnoujściu. Miał przyzwolenie na dokonywanie wymuszenia, wyłudzenia ze stworzeniem bezpośredniego zagrożenia dla życia osoby chorej. Prokurator pozostawił mnie i moją rodzinę w ciężkim stanie zdrowia, wycieńczonych, na całkowitą pastwę przestępcy.

Zwróciłem się więc również bezpośrednio do wszystkich sędziów w Świnoujściu o udzielenie nam pomocy. Odmówiono nam takiej pomocy, pozwalając na katowanie osoby chorej.

Pomimo, iż przestępca, u którego w budynku byliśmy zmuszeni przebywać, dokonywał na nas wymuszenia, zawyżając nawet 300 % faktury za zużycie energii elektrycznej, gdzie odmawiał podania wskazań licznika, zużycia i ceny energii, w obawie o bezpieczeństwo mojej narzeczonej, opłacałem tak sfałszowane faktury, bo już wiedziałem , że prokuratura i sąd świadomie umożliwiają popełnianie przestępstwa na nas, a bandyta szuka  pretekstu do odcięcia nam energii elektrycznej. Przestępca ten chroniony był pod każdym względem.

Ostatecznie, podjąłem obronę konieczną przed tym przestępczym procederem i odmówiłem przekazywania pieniędzy dla przestępcy za przebywanie w wydanym nam pomieszczeniu gospodarczym, żądając natychmiastowego wydania nam lokalu zdatnego do użytku mieszkalnego oraz podania wskazań w fakturach zużycia energii elektrycznej. Oszust nie tylko jednak nie wydał nam lokalu, ale spełnił swoje groźby o odcięciu energii elektrycznej do pomieszczenia – za przyzwoleniem i ochroną prokuratury oraz sądu, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla życia mojej narzeczonej.

Od tej chwili zaczął się nasz obóz koncentracyjny.
Po nielegalnym odcięciu prądu, natychmiast wezwałem policję  w celu udaremnienia przestępstwa. Policja odmówiła mi jednak udzielenia pomocy, w pełni jednak zdając sobie sprawę, iż popełniane jest przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu osoby chorej w ciężkim stanie zdrowia.

Przestępcy odcinając prąd do pomieszczenia (gdzie znajdowała się moja narzeczona oraz matka-osoba starsza, również chora na serce), wcześniej zainstalowali na strychu budynku obejście do naszego licznika prądu, aby uniemożliwić nam ponowne przywrócenie dopływu prądu. Po zainstalowaniu obejścia, do włazu na strych zamontowano zamek, abyśmy nie mogli sami przywrócić dopływu prądu.
Odcięcie dopływu energii spowodowało u mojej narzeczonej, na skutek stresu, bolesne skurcze woreczka żółciowego, co bez środków rozkurczowych i przeciwbólowych, mogło prowadzić do przerwania woreczka, a nawet śmierci.

Po odmowie policji i prokuratora udzielenia mi pomocy, podjąłem obronę konieczną przed popełnianym na nas przestępstwem, dla ratowania narzeczonej. Wyłamałem zamek na strych, gdzie zwyrodnialec, właściciel firmy „Techagra”Wiesław Kot nielegalnie zamontował wyłącznik do naszego licznika prądu i przywróciłem dopływ prądu do pomieszczenia, aby narzeczona mogła użyć poduszki elektrycznej do uśmierzenia bólu. W czasie usuwania włazu na strych, zsunęły się na mnie specjalnie pozostawione przez przestępcę nad wyłącznikiem deski. Doznałem poważnego urazu oka i głowy. Musiałem skorzystać z pomocy chirurga.

Te okoliczności popełnianego na nas zaplanowanego przestępstwa znali sędziowie, prokuratorzy (m.in. Wiesław Cetner, Beata Radomska) i funkcjonariusze policji w Świnoujściu. Umożliwiali jego bezkarne popełnianie.

Przestępca, który dopuścił się ciężkich przestępstw wobec mojej rodziny i wymusił na mnie podjęcie obrony koniecznej (wyłamanie zamka na strych), złożył natychmiast do tej samej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa uszkodzenia mienia (drewnianej dykty i zamka na strych).

Ci sami prokuratorzy (Wiesław Cetner, Beata Radomska) oraz funkcjonariusze policji (Artur Błaszak, który prześladował moją narzeczoną), którzy umożliwiali bandycie popełnianie na mojej rodzinie ciężkich przestępstw dokonywanych ze szczególnym okrucieństwem i którzy umożliwili oszustowi zaaranżowanie okoliczności zmuszających mnie do obrony rodziny i podjęcia obrony koniecznej przed przestępstwem – ci sami prokuratorzy natychmiast z nieprawdopodobną furią spreparowali wobec mnie zarzut popełnienia przestępstwa uszkodzenia mienia ww. bandycie (deski na strych), oskarżając mnie o uszkodzenie mienia o wielkiej wartości (zamka i deski).

Ci sami prokuratorzy, którzy pozwalali katować niemal na śmierć moją narzeczoną, którzy umożliwiali oszustowi dokonywanie na nas kradzieży, oskarżyli mnie o popełnienie przestępstwa obrony mojej rodziny przed ich własnym przestępstwem, które popełniali z pełną premedytacją, umożliwiając przestępcy torturowanie osoby chorej.

Zwyrodnialcy ci, wnosząc oskarżenie do sądu wiedzieli, iż broniłem rodziny przed ich własnym przestępstwem, które umożliwiali popełniać na nas innemu zwyrodnialcowi. Wnosząc fałszywe oskarżenie przeciwko mnie, prokuratorzy ci znali również nakaz Sądu w Szczecinie (wydany do wytoczonej przestępcy sprawy o wydanie lokalu, nakazujący przestępcy natychmiastowe przywrócenie dopływu prądu do lokalu, gdzie jakiś uczciwy sędzia określił odcięcie prądu jako nielegalne prześladowania i represje).

Pomimo to, prokuratorzy wnieśli przeciwko mnie fałszywe oskarżenie do sądu (II K 772/11). W trakcie procesu, umożliwiono przestępcom złożenie na moją szkodę fałszywych zeznań. Mnie natomiast całkowicie uniemożliwiono obronę. Moje zawiadomienia do prokuratury o złożeniu fałszywych zeznań przez przestępców spotykały się z odmową wszczęcia śledztwa a sąd utrzymywał te postanowienia w mocy. Prokuratura i sąd świadomie umożliwiały składanie fałszywych zeznań i popełnianie przestępstwa na naszą szkodę. Sąd uniemożliwił mi przesłuchanie prokuratorów-przestępców w celu wykazania obrony koniecznej przed zorganizowanymi działaniami kryminalnymi wobec mojej rodziny. W trakcie rozpraw prokurator Beata Radomska zastraszała mnie odpowiedzialnością karną, jeśli będę zadawał pytania funkcjonariuszom policji, którzy umożliwiali popełnianie przestępstw na mojej rodzinie. Prokuratorzy j.w. znęcali się ze szczególnym okrucieństwem nad moją narzeczoną i matką w czasie procesu. Zmuszono mnie bowiem do powołania ofiar ich przestępstw na świadków do sądu w celu wykazania mojej niewinności. Zeznania składały  w ciężkim stanie zdrowia spowodowanym przestępstwami ww. prokuratorów. 

Dopuszczono się wyjątkowego bestialstwa i barbarzyństwa. Ludzi, na których natknęliśmy się nie reprezentowali patologii, lecz szczególne zezwierzęcenie ludzkie.

Byłem pewien, że prokuratorzy dokonują zemsty na mnie i mojej rodzinie, za cywilne procesy wytoczone chronionemu przez nich przestępcy. Oskarżenie zostało ostatecznie umorzone na podstawie znikomej szkodliwości czynu, a nie na podstawie obrony koniecznej, jaką byłem zmuszony podjąć w obronie rodziny przed przestępstwem, jakie popełnili na mojej rodzinie prokuratorzy wraz z przestępcą j.w., podstępnie aranżując okoliczności, które zmusiły mnie do podjęcia obrony koniecznej w celu ratowania członków rodziny, a następnie ściągając na mnie ściganie o przestępstwo. Wyrok sądu chronił prokuratorów, którzy dopuścili się tych przestępstw.

W tym samym czasie, zwyrodnialec chroniony przez prokuraturę i sądy, nie obawiając się jakiejkolwiek odpowiedzialności, ponownie odciął całkowicie dopływ prądu do pomieszczenia (demontując licznik prądu), świadomie stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla życia osoby chorej  w ciężkim stanie depresji (narzeczona musiała zasypiać przy zapalonym świetle – bała się ciemności). Była zmuszona do mycia się w lodowatej wodzie, co również wywoływało bolesne ataki woreczka żółciowego.

Zgotowano nam obóz koncentracyjny.

Bandyta popełniał na nas ciężkie przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu i mieniu, za wiedzą sądu, prokuratury  i policji. W tym samym czasie, bandyta, nie mogąc wyłudzić od nas kolejnych pieniędzy za pomieszczenie w którym nas torturował, wykorzystał dla tego wyłudzenia sąd, wnosząc do Sądu Rejonowego w Świnoujściu sprawę o eksmisję (chciał pozbyć się ofiar swoich przestępstw) oraz pozew o zapłatę za wydane nam pomieszczenie. W trakcie popełnianego na nas przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, oszust wytoczył nam dwa procesy.

Do procesu o wydanie nakazu zapłaty (IC 31/12), sędzia Mariusz Grobelny spreparował fałszywe  dowody, stan faktyczny i wykorzystał fałszywe zeznania jakie złożyli przestępcy, co umożliwiło przestępcy dokonanie na nas kradzieży, na mocy wyroku sądowego. Wydał sfałszowany nakaz zapłaty na korzyść przestępcy. W trakcie rozprawy sędzia ten śmiał się do przestępcy, kiedy zadałem bandycie pytanie, czy znęcając się ze szczególnym okrucieństwem nad osobą chorą, chciał dokonać jej zabójstwa.

Sędzia Agnieszka Trytek-Błaszak prowadząca sprawę o naszą eksmisję (IC 363/10) zapowiedziała nam na rozprawie wprost, w obecności przestępcy, iż złożona przez nas apelacja od nakazu zapłaty j.w. nie odniesie żadnego skutku !!! Podobne groźby kierował również wobec mnie funkcjonariusz policji o tym samym członie nazwiska – Artur Błaszak (ten sam który uczestniczył w sfabrykowaniu fałszywego oskarżenia wobec mnie). O zamiarze oddalenia naszej apelacji wiedziano więc wcześniej i była ona zaplanowana już w dniu jej wniesienia.

Powyższe groźby wobec nas zrealizowano, pomimo, iż o fakcie sfabrykowania dowodów przez sędziego Mariusza Grobelnego w I instancji oraz przestępstwie oparcia wyroku na fałszywych zeznaniach, poinformowałem Sąd II instancji. Sędzia Wiesława Buczek-Markowska ( ta sama sędzia, której Prokuratura Krajowa postawiła obecnie zarzuty popełnienia oszustwa kradzieży w sklepie) „rozpatrująca” naszą apelację, nie tylko poświadczyła nieprawdę z I instancji ale sfabrykowała wszystkie pozostałe dowody, aby całkowicie uniemożliwić nam skuteczną drogę odwoławczą i obronę przed tym przestępczym procederem.

W ten sposób zalegalizowano przestępstwo dokonanej na nas kradzieży na rzecz przestępców, z wykorzystaniem do tego procederu wyroku sądowego.

Adwokat z urzędu ( Ewa Sołowińska) wyznaczona na mój wniosek do sporządzenia skargi konstytucyjnej, w celu uchylenia w/w wyroku, umyślnie nie dopełniła swoich obowiązków i zwlekała z wniesieniem skargi, aż minął termin jej wniesienia i uniemożliwiła mi w ten sposób obronę. W celu znalezienia pretekstu opóźnienia wniesienia skargi, zwracała się do Trybunału Konstytucyjnego z zapytaniami, w jaki sposób wnosi się skargę konstytucyjną !!

Praktycznie całkowicie odebrano nam prawo do sądu działającego zgodnie z prawem i możliwości skorzystania z drogi odwoławczej.
Sfałszowanie w ten sposób w dwóch instancjach sądowych nakazu zapłaty na rzecz ww. przestępcy, miało na celu uniemożliwienie nam przeżycia procesów wytoczonych temu przestępcy przed Sądem Okręgowym w Szczecinie. Działający nielegalnie w tych okolicznościach komornik miał dopełnić dzieła tej przestępczej struktury, pozbawiając nas mienia i środków do życia,  a nawet możliwości podjęcia pracy.

W czasie toczącego się procesu  o eksmisję, jaki wytoczył nam ten zwyrodniały chroniony przez prokuraturę i sąd przestępca, sędzia Agnieszka Trytek-Błaszak umożliwiała dokonywanie na nas przestępstwa nielegalnego odcięcia dopływu energii do pomieszczenia, w którym byliśmy zmuszeni przebywać. Sędzia zmuszała ofiary przestępstwa w ciężkim stanie zdrowia, do redagowania pism sądowych po ciemku !!! W sposób bestialski tolerowała torturowanie osób chorych.

Moja narzeczona, na skutek prowadzonych wobec nas zorganizowanych działań przestępczych sądu, prokuratury oraz samego zwyrodnialca j.w., pozostawała w ciężkim stanie depresji zagrażającej życiu. Odcięcie prądu spowodowało bezpośrednie zagrożenie dla jej życia. Na skutek stresu doznawała bardzo bolesnych ataków woreczka żółciowego, nie mogąc uśmierzać bólu.

List napisany do lekarza w Świnoujściu (dr Marii Dąbrowskiej) prowadzącego leczenie narzeczonej na depresję, z błaganiem o pomoc, i świadczącym, iż jako osoba chora jest torturowana, zaginął wraz z całą kartoteką medyczną, po wizycie Policji !!!

Moja matka, na skutek chronicznego braku snu oraz przeżywania cierpień mojej narzeczonej, której nie mogła pomóc, na skutek stresu doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – porażenia neurologicznego.

Prokuratorzy Wiesław Cetner, Beata Radomska oraz sędziowie Mariusz Grobelny, Agnieszka Trytek-Błaszak, Wiesława Buczek Markowska,  umożliwiający torturowanie osoby chorej przez przestępcę dopuścili się zbydlęcenia ludzkiego i barbarzyństwa.

Uniemożliwiano nam wydostanie się z pomieszczenia – nie byliśmy w stanie pozyskać środków utrzymania, nie mogliśmy skorzystać z telefonu ani komputera. Uniemożliwiono nam nawet doraźne poszukiwanie pracy.
Chciano nas zabić, zniszczyć z nieprawdopodobną furią i bezwzględnością, znęcając się ze szczególnym okrucieństwem nad osobami chorymi.

Sfabrykowany nakaz zapłaty sfałszowany na rzecz bandyty (IC 31/12) uzyskany drogą przestępstwa w dwóch instancjach uprawomocniono, umożliwiając przestępcy dokonanie na ofiarach jego przestępstw kradzieży na mocy tak sfałszowanego w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej dokumentu państwowego. Zasądzono nam jako ofiarom tego procederu także pełne koszty procesowe, pomimo, iż celowo uniemożliwiano nam pozyskanie środków utrzymania. Chciano nas całkowicie zniszczyć, abyśmy nie przeżyli procesów wytoczonych naszemu oprawcy i oszustowi  (Wiesław Kot – prezes firmy „Techagra” ze Szczecina i właściciel hotelu West Baltic Resort w Świnoujściu).

Przestępcy natychmiast wykorzystali sfałszowany nakaz zapłaty i skierowali go do egzekucji komorniczej. Komornik działając na podstawie tak sfabrykowanego wyroku sądowego, zajął emeryturę mojej mamy – ofiary przestępstw ww. oszusta, UNIEMOŻLIWIAJĄC OFIERZE PRZESTĘPSTWA NAWET ZAKUP LEKÓW NASERCOWYCH  RATUJĄCYCH ŻYCIE !!

Popełniano zorganizowane przestępstwo ze szczególnym okrucieństwem, przeciwko naszemu życiu zdrowiu i mieniu, z ciężkim nadużyciem władzy.

Chciano nas zabić.

SĄDY DWÓCH INSTANCJI UMOŻLIWIŁY PRZESTĘPCY POPRZEZ SFABRYKOWANIE NAKAZU ZAPŁATY, DOKONANIE KRADZIEŻY NA JEGO OFIARACH W TRAKCIE WYTOCZONYCH TEMU PRZESTĘPCY PROCESÓW SĄDOWYCH. W CZASIE GDY OFIARA PRZESTĘPSTW TEGO ZWYRODNIALCA POZBAWIANA BYŁA Z EMERYTURY JEDYNYCH ŚRODKÓW DO ŻYCIA I PRZEŻYCIA SKUTKÓW JEGO PRZESTĘPSTW, PIENIĄDZE Z EMERYTURY PRZEKAZYWANE BYŁY I NADAL SĄ PRZEKAZYWANE NA KONTO PRZESTĘPCY – WŁAŚCICIELA LUKSUSOWEGO  HOTELU W ŚWINOUJŚCIU.

Do podobnego sadyzmu i zbydlęcenia ludzkiego nie byłoby chyba zdolnych wielu przestępców.
Tylko udzielona nam pomoc osoby prywatnej ze Świnoujścia, która zaoferowała nam w tych okolicznościach pomoc i przeniesienie się z pomieszczenia w którym przestępcy j.w. urządzili nam obóz koncentracyjny, uchroniła moją narzeczoną i matkę od śmierci i dokonania na nas ostatecznego rabunku naszego mienia przez nielegalnie działającego komornika.

W czasie gdy sędzia uczestnicząca w tym procederze – Agnieszka Trytek-Błaszak wydawała wyrok o umorzeniu wobec nas pozwu o eksmisję (IC 363/10), jaki wniósł przestępca, przebywaliśmy już w innym miejscu. Sędzia ta bezprawnie zasądziła nam jednak z zemsty, jako ofiarom tego procederu, pełne koszty procesowe, a przestępcy wszczęli na jego podstawie kolejną nielegalną egzekucję komorniczą.

Prześladowania nas w celu uśmiercenia nas rękami nielegalnie działającego komornika na podstawie sfałszowanego dokumentu państwowego, trwają cały czas. Przestępczy proceder jest kontynuowany za przyzwoleniem prokuratury, która wobec tylu ciężkich przestępstw ODMAWIA NAM ICH UDAREMNIENIA I UDZIELENIA POMOCY, ROBIĄC WSZYSTKO, ABY TO CO NAM WYRZĄDZONO I PRZESTĘPCZA ZORGANIZOWANA STRUKTURA NIE ZOSTAŁA UJAWNIONA.

2 komentarzy dla “Agnieszka Trytek-Błaszak z sądu w Świnoujściu zniszczyła im zdrowie i życie, czyniąc z nich bezdomnych

  1. Witam Panie Ryszardzie, jedziemy na tym samym wózku, identyczna sytuacja tylko z „lokalem użytkowym”, bez prawa do użytkowania… procesy, wyroki i wiele innych aż do zbliżającej się eksmisji z własnego mieszkania. W Świnoujściu właśnie to przeżywam z tymi samymi nazwiskami, właścicielka lokalu się różni lecz chroniona tak samo dzięki znajomością. Prosze o kontakt mailowy [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *